Siema :) Drugi dzień, do wakacji zostały 82 dni. Nie wiem czy się śmiać czy płakać... Chcę wakcji... Mam dość szkoły, nauki itd, ciesze się że to już tak niedługo...Z drugiej strony to bardzo niewiele by zmienić swoje ciało... No cóż, co ma być to będzie, dosyć filozofowania :P Napadły mnie dziś poważne wątpliwości co do moich planów, ambicji, chęci zmiany samej siebie. Rodzina mnie nie wspiera, nawet nic o tym nie wiedzą, potrafią jedynie krytykować. Ćwiczę późnymi wieczorami, za zamkniętymi drzwiami, słuchając głośnej muzyki, żeby czasem nikt nie usłyszał. To konieczność jeśli nie chcę wystawiać się na pośmiewisko. Próbuję z sobą coś zrobić już od... moment... 3 lat. Tak, mając 11 lat ważyłam tyle, że nienawidziłam swojego ciała ( bardziej niż teraz ). Może tym razem się uda :)
Moim największym problemem są nogi. Trening siatkarza to niemal cały czas praca nisko na nogach, trening koszykarza to 1,5 h biegania po boisku. Uprawiam te sporty od 4 lat, co bardzo przyczyniło się do wyglądu nóg. Są umięśnione. Okropnie. Zarówno łydki, jak i uda. Umięśnione nogi nie byłyby taką tragedią, gdyby nie to, że pokrywa je ta cholerna powłoka tłuszczu :/ W dodatku jestem bardzo niska, każdy zbędny centymetr widać ( a nie ukrywam, sporo ich XD ). Dlatego postanowiłam, że przez równo 30 dni będę robić trening na nogi Mel B. Dodatkowo co drugi dzień trening na pośladki, również z zestawu Mel B. I codziennie ABS, też Mel B ( tak, mam słabość do jej ćwiczeń, ale o tym napiszę kiedyś w innym poście :)) To będzie rutyna. Mam taką nadzieję. Ponoć najgorsze są pierwsze dwa tygodnie, a potem ćwiczenia wchodzą w nawyk i ćwiczymy samoistnie. Oby :)
Dzisiejszy dzień:
- trening na nogi Mel B
- trening na pośladki Mel B
- abs Mel B.
Dobranoc :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz