środa, 9 kwietnia 2014

Dzień 6

Kurde ale podjara, już prawie tydzień :D Jestem z siebie dumna, taka mała rzecz, a cieszy :D Krótko, zwięźle i na temat bo i tak nikt tego nie czyta, ale mam poczucie obowiązku :P
Dzisiaj :
- boczki z Tiffany ( spodobało mi się, choć po wczorajszym mam okrooooopne zakwasy, odrobinę pomogła długa gorąca kąpiel, ale wciąż czuję jakby mi się kręgosłup w nerki wbijał :P )
- Squats Challenge dzień 2 ( wczoraj też zrobiłam :D )
A zaraz robię jeszcze nogi i tyłek z Mel B :D

Zaczynam się wkręcać w ćwiczenia :D Do tej pory chciałam robić abs codziennie, ale nie robię go od 3 dni i zauważyłam poprawę samopoczucia, wcześniej cały czas bolał mnie kark, źle się przez to czułam, a tu proszę, czuję się lepiej :) Oczywiście nie zostawiam brzucha na pastwę losu... i słodyczy :D Postaram się w miarę możliwości robić codziennie boczki z Tiffany, bo czytałam że efekty po 30 dniach są zniewalające :P No i  coś tam w zależności od ilości wolnego czasu dodatkowo dołożę :)

No i najważniejsze, robi się ciepło, osiedlowe mecze siatkówki, koszykówki,  rower też już przygotowany do sezonu, a więc w drogę! :D


2 komentarze:

  1. Powodzenia i wytrwałości życzę a Tiffany jest genialna. chyba do niej wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :D A ćwiczyłaś już z nią? Jak efekty ? :P

    OdpowiedzUsuń